Astrologiczny strzelec - to wojownik.

Już wkrótce ten blog będzie moim jedynym i podstawowym blogiem. Tu będę pisała o sobie, o swoich różnych przemyśleniach i doświadczeniach. Drugi mój blog będzie zamknięty. Każdy blog ma trochę inne ustawienia. Do bloxa byłam przyzwyczajona. Opanowałam różne jego podstawowe możliwości. Teraz będę się starała poznać różne tajemnice w ustawieniach bloggera. Już wiem, że muszę dowiedzieć się, jak wstawiać moje pożal się Boże grafiki, tworzeniem których lubię się bawić. Już wiem, że w tym blogu nie zapisują się grafiki z nałożonymi filtrami, a filtry są ważne. Wiem, że chodzi o zapisywanie ich w JPG, lub PNG, ale jeszcze nie wiem, jak to zrobić.

Nauka - ważna sprawa dla każdego człowieka, a dla ludzi w moim wieku (83 lata) jest wprost niczym niezastąpiona. Żeby mózg funkcjonował dobrze, musi być sprawny, a  sprawność nie przychodzi sama z siebie, tylko trzema ją stymulować poprzez różne ćwiczenia szarych komórek.
Zdaję sobie jednak sprawę, że nauka, to także różne mniejsze i większe potknięcia i dlatego zwracam się z serdeczną prośbą do wszystkich moich Czytelników o wyrozumiałość dla błędów, które najprawdopodobniej popełnię, zanim nauczę się różnych nowych działań.

                                                                                                                                 Marysia.                    



Ta grafika weszła, bo jest bez filtrów i mogłam ją opublikować.

Czas pędzi.


Zdecydowanie czas zbyt szybko pędzi. Dopiero było rano, już jest południe, a następnie wieczór i trzeba szykować się do spania. Zastanawiam się, dlaczego kiedyś, gdy byłam dzieckiem, czas płynął wolno. Rok szkolny trwał w nieskończoność. Każdy dzień był długi. Gdy dorosłam czas niepostrzeżenie zaczął przyspieszać, a dziś już gna. Ostatnio co jakiś czas zadaję sobie pytanie:  Czy jeszcze zdążę..... W ubiegłym roku posadziłam 4 młode drzewka na działce i od razu pytanie, czy zdążę jeszcze spróbować z nich owoców? Teraz liczy się już każdy rok, każdy miesiąc i każdy dzień.
 W czasach dzieciństwa i młodości czułam, że przede mną jest jeszcze wiele lat, dziś już tego powiedzieć nie mogę. Czuję się jeszcze na tyle dobrze, że sama jeżdżę do Warszawy na rehabilitację, a jednocześnie mam uczucie, że to, co przede mną bardzo się kurczy.

Ale optymistyczny wpis dzisiaj wstawiłam.

Marysiu! Podnieś głowę do góry i rozejrzyj się dokoła. Jest noc. Za oknem ciemno, tylko od czasu do czasu słychać przelatujący pociąg. Ale jutro wstanie nowy dzień i przyniesie wiele nowych radości i wzruszeń. Patrz na to, co jest teraz. Nawet mając tyle lat, ile masz nie przewidzisz tego, co jest przed tobą. Żyj, a nie rozmyślaj o życiu.

Piotr Hordzina śpiewa piosenkę - Takie życie...



Ten wpis znajduje się w obu moich blogach. Już wkrótce będę prowadziła tylko jeden blog. TEN.

Wieczór.

Lubię pisać wieczorem. Jest cisza, spokój. Wieczorem myślę o tym, co było dziś i planuję, co jutro. Dziś zamówiłam nasiona jeszcze jednego gatunku pomidorów. Będą to pomidorki czarne wielkości czereśni i będą zebrane w grona na krzaku. Podobno są bardzo słodkie i smaczne. Zobaczymy. Tak, że w sumie będę miała 22 gatunki sadzonek pomidorowych. Całe szczęście, że mam już chętnych na nie, bo wysiałam sporo nasion. a nie lubię, gdy młode siewki się marnują. Ja będę się starała posadzić u siebie w ogródku 40 krzaków. Reszta pójdzie do ludzi.

Zaczynam spacery. Dziś pokonałam dwa kilometry na swoich zrehabilitowanych nogach. Co prawda, nie jest to chodzenie takie, jak jeszcze 15 lat temu, ale biorąc pod uwagę udar, który przeszłam i niedowład nóg, to jest zupełnie nieźle.

Leopold Staff
MARZEC

Marzec. Wracamy z parku. Wreszcie przeszła zima.
Spod stopniałego śniegu wyjrzały murawy.
Drzewa nagie, lecz pierwsze kiełkują już trawy,
Choć na stawie zielony, cienki lód się trzyma.

Z upojonymi wiosną wracamy oczyma,
Krokiem lekkim, jak podczas tanecznej zabawy.
Ulicą po słonecznej stronie idziem prawej,
Za sobą ciepło słońca czujemy plecyma.

W rozpiętych płaszczach śpieszą ochoczo przechodnie,
Jacyś świeżsi, wesoło patrzą i pogodnie;
Niańki z dziećmi wychodzą z ciemnych domów sieni.

A my, pierwszą przechadzką dumnie upojeni,
Idziem w miasto po płytach suchych już chodników,
Z grudkami pulchnej ziemi na piętach trzewików.


Zbliża się zmiana.

Już w niedługim czasie będę pisała tylko w tym blogu. I czeka mnie sporo nauki. Lubię bawić się tworzeniem grafik. Nie wiem jednak co zrobić, aby grafiki tworzone przeze mnie wskakiwały tu bez oporów. Już gdzieś czytałam, że należy zmienić coś przy ich zapisywaniu. Ale muszę znaleźć, co zmienić i jak to zrobić? Sama do tego nie dojdę. Musi mi pomóc ktoś, kto zna się na komputerach i na grafice. To tylko początek. A co ze zdjęciami? Gdzie je zapisywać i jak je wstawiać? A filmiki?

Z jednej strony ruszanie mózgiem dobrze człowiekowi robi, z drugiej strony można mózgiem ruszać niekoniecznie wracając do problemów, które były już przerobione wcześniej, ale w innym miejscu.

Za oknem ciemna noc. Jest godzina 10,20, a ja siedzę przy komputerze i myślę.

                           

Wspomnienia.


Jest wieczór Zbliża się godzina 23. W pokoju jest taka cisza, że aż w uszach dzwoni. Co jakiś czas słychać tylko łoskot przejeżdżającego pociągu.
Jestem nocnym Markiem. Co to dla mnie jest siedzieć do 3 - 4 w nocy. Czy to jest efekt moich mocno już zaawansowanych lat? Pewno tak, bo kiedyś, gdy jeszcze byłam młodą osobą to mogłam spać nawet do godz.12 w południe. Dziś zdarza się, że gdy tak siedzę, to często spoglądam w przeszłość. Widzę w niej wtedy moich Bliskich, którzy już odeszli do lepszego świata i wracam do dawnych chwil i przeżywanych wzruszeń.

Jarosław Iwaszkiewicz
Odwiedziny miejsc ulubionych w młodości

Wilgotne, zimne i grożące deszczem
Przepływają obłoki - jesienne łabędzie.
Przychodzę tutaj znowu, by zobaczyć jeszcze,
Czy mnie ten zmarły obraz bardzo wzruszać będzie.

Bez smutku i bez żalu oglądani strumienie,
Gdzieśmy niegdyś gromadnie roili się nadzy,
Ściernie runią porosłe, zagaję, kamienie,
Drzewa w górę wyśmigle, ścieżki, drogi, miedze.

Dom chyli się do końca, dąb schnie od wierzchołka,
Ogród w las się zamienił, a woda w szuwary,
Gdzie dawniej staw szeroki, dziś wilgotna łąka,
Każdy kąt teraz cichszy, obcy, bardziej szary.

Woda płynąca rzeczki uniosła widoki
Dawniejsze, na swej szklistej powłoce odbite,
Nic nie zostało z tego - tylko te obłoki
Zawsze w stado pierzaste i pierzchliwe zbite.

Przeminęło. Zamknięte. Skończone. Na wieki!
Nie wstrzymuję tej wody. Odpływa, odchodzi,
Niechże bieży, gdzie giną wszystkie, wszystkie rzeki,
Stary świat się pochylił, inny dzień się rodzi.

I kiedy, obcy tutaj, przemierzam ugory,
Patrzę, jak las, świerkowy śpi w zielonym futrze,
Niżeli dawną miłość, wyblakłe ubiory,
Wolę ten wiatr dzisiejszy i myśli o jutrze.



Dziś tylko łóżko.