Witaj piękny dniu!
 Siedzę przy biurku i zastanawiam się nad tym, o czym chciałabym dziś napisać. Ten mój blog, chociaż jest dostępny dla każdego, kto chce tu zajrzeć, to jednak przede wszystkim jest zapisem moich odczuć, myśli, refleksji na tematy, które mnie interesują. Wiem, że myśli człowieka trzeba ubrać w słowa i dopiero wypowiedziane lub zapisane porządkują to, co siedzi w głowie. Można je obejrzeć, zastanowić się, czy jest jeszcze coś, co warto byłoby dodać do nich. A może jest coś, co należałoby obejrzeć dokładniej. Takie pisanie jest w pewnym sensie rodzajem psychoterapii.

A właśnie przed chwilą doznałam czegoś w rodzaju olśnienia.
Ze zdziwieniem uświadomiłam sobie, że przeleciała mi przez głowę myśl, że może dobrze by było poddać się upływowi czasu i różnym dolegliwościom, które są z tym związane. 

 Ta myśl, to ogromna u mnie nowość. Do tej pory walczyłam o pełną sprawność jak lwica. Nie było we mnie żadnej zgody na trudności związane z coraz starszym wiekiem. O żadnych trudnościach nie chciałam nawet słyszeć, a co dopiero zgodzić się na nie. Na każdą usłyszaną wzmiankę o pogodzeniu się, z tym, co jest, dostawałam szału. I nagle taka myśl. A tuż za nią oddech i poczucie spokoju.
                                                             Nawet więcej. 
W takim pogodzeniu się z rzeczywistością nagle poczułam dużą wartość. Jeszcze nie wiem na czym ona polega, ale już ją czuję. Nie walczę, nie napinam się. Patrzę na to, co się dzieje i uśmiecham się. Jest mi dobrze. Po raz pierwszy od bardzo dawna czuję się na swoim miejscu. To nie znaczy, że wcześniej starałam się odmłodzić poprzez różne upiększacze i cudowne kremy i maseczki. Sprawa pięknego, młodego wyglądu, to na szczęście nie jest mój problem. Ja walczyłam o sprawność tak fizyczną, jak psychiczną i emocjonalną.
 Dziś nie walczę. Zobaczę, jak będę się z tym czuła w dłuższym okresie czasu. A może znowu się zerwę do walki. Nie wiem tego jeszcze. Patrzę i obserwuję.
A może to tylko moje marzenia?
Muzyka Ennio Morricone. Sailing. Pływające marzenia.


.  

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

O Matko kochana