A może by tak spróbować inaczej?

Bardzo łatwo wchodzę ostatnio w rutynę. Jeden dzień zaczyna być podobny do drugiego dnia.Te same czynności wykonywane prawie o tych samych godzinach. Zmęczenie mnie ogarnia zanim do czegokolwiek się zabiorę. Nie ma żadne nowości, żadne ekscytacji czymś nowym.
W tej chwili jest wieczór. Siedzę przed komputerem i mam czas, aby zastanowić się nad tym, jak ja bym chciała, aby było?
Niestety, nie wiem. Tak już przywykłam do codziennego wykonywania tych samych czynności, że prawie wydaje mi się, że tak być musi. Napisałam - wydaje mi się - bo mam głębokie przeświadczenie, że jednak chyba można coś zmienić. Ale co?
A jak było kiedyś, gdy byłam dzieckiem? Może warto odwiedzić czasy minione i przyjrzeć się do czego wtedy tęskniłam. Jakie były moje marzenia?
Chyba nie miałam wtedy nawet odwagi, aby marzyć o poznawaniu świata i swojego kraju, a nawet ludzi. Mogłabym teraz zacząć uzupełniać braki w tym zakresie. Ale dziś mam utrudnione poruszanie się i dalekie wędrówki, czy też jazdy nie wchodzą w rachubę.
A co interesuje mnie dziś? Interesuje mnie człowiek z całą swoją złożonością. Zwykły człowiek. To, co mówi, jak mówi, jakie emocje ujawnia. I wiele różnych innych rzeczy z tym związanych. Spotykam ludzi i zdumiewa mnie różnorodność ich zachowań. Jedni są otwarci, łatwo wchodzą w kontakt z drugim człowiekiem, inni starają się o sobie nic nie mówić. Znałam kiedyś takiego pana, który chciał się wygadać. Mówił dużo na temat, który był mu bliski i gdy ja w jakimś momencie nawiązywałam do jego wypowiedzi, to wyraźnie czekał, kiedy przerwę i ciągnął dalej swoje rozważania, jakby mojej wypowiedzi nawet nie zauważył. Jemu potrzebny był słuchacz, a nie rozmówca.
Czym można byłoby w takim razie się zająć, aby swoje zainteresowania realizować? Pewno mogłaby to być dobra literatura, pewno dobry film obyczajowy, jakieś wywiady z ciekawymi ludźmi. Pewno jest jeszcze wiele różnych sposobów, aby wyrwać się z rutyny, trzeba tylko rozejrzeć się dokoła. A pomocą może być spojrzenie okiem dziecka, czy młodego człowieka, a nie staruszka, który widzi przed sobą tylko to, co jest nieuniknione.
A ja chcę żyć, a nie wegetować. Chcę patrzeć na piękny taniec, bo sama nie mam już możliwości, żeby stanąć na parkiecie. Chcę słuchać pięknej nastrojowej muzyki, która przenosi mnie w świat romantyczny.
Na zakończenie Ernesto Cortazar - El Dia Que Me Quieras (romantic piano).




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

O Matko kochana