Czy coś bym zmieniła?

Minęły Święta Bożego Narodzenia. Siedzę przed komputerem i myślę. Były spotkania rodzinne, życzenia, rozmowy. Czy coś się w nas zmieniło w czasie tych Świąt? Mogę tylko powiedzieć o sobie. U mnie narodziło się nowe spojrzenie na bliskich mi ludzi. Spojrzenie pełne ciepła, tak jak do tej pory, ale wzbogacone o maleńkie detale. Detale, które bliskich mi ludzi sytuują w realnym wymiarze, a nie w życzeniowym.
Już wiele razy zadawałam sobie pytania - Jaką matką jestem? Jaką babcią i jaką prababcią? Te pytania zwykle pojawiały się bez żadnej konkretnej odpowiedzi.
Dziś chciałabym powrócić do nich i spróbować choćby w zarysie odpowiedzieć na nie. Chciałabym móc powiedzieć o sobie z głębokim przekonaniem - Byłam i jestem świetną matką, pełną miłości, wyrozumiałości. Byłam i jestem świetną babcią i prababcią. Od początku umiałam wspierać swoje dzieci w rozwoju, pozwalałam im uczyć się na popełnianych błędach. Uczyłam, co tak naprawdę ważne jest w życiu. Byłam przy nich, ale starałam się nie ograniczać ich wolności i swobody w poznawaniu świata i ludzi.
Dziś wiem, że to utopia. Chcieć, to nie znaczy móc i umieć.
Gdy rodziły się moje dzieci ja miałam kolejno 22 lata, a później 28 lat. Sama jeszcze nie do końca byłam ukształtowana ani intelektualnie, ani uczuciowo. Moje zachowania były ciągiem dalszym wzorów wyniesionych z rodzinnego domu. Na jakiekolwiek spojrzenie krytyczne dotyczące tych wzorów, było jeszcze zbyt wcześnie. Moje własne wzory podparte fundamentem wyniesionym z domu rodzinnego dopiero się rodziły. Mój rozwój i rozwój moich dzieci szły z sobą w parze, ale to ja przechodziłam różne kryzysy bardzo potrzebne do zmiany i byłam na sporej huśtawce emocjonalnej. Czy uczeń, który sam dopiero się uczy, może być dobrym nauczycielem, lub przewodnikiem dla innych nawet bardzo bliskich mu ludzi?
To co dziś jest - to efekt mojej miłości z jednej strony, a z drugiej wcześniejszej niewiedzy, zdobywanych doświadczeń i dobrych chęci, czyli mieszaniny wszystkiego.

Moja matko, ja wiem w pięknym wykonaniu utalentowanych braci. Adam i Wojciech Kaczmarkowie.




2 komentarze:

  1. Czlowiek uczy sie cale zycie, takze bycia czlowiekiem. Inne role sa ubocznymi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie tylko zgadzam się z Tobą, ale uważam, że trafiłaś w 10-tkę, pisząc o nauce bycia człowiekiem.

      Usuń

O Matko kochana