Dziś tylko wiersz.

Wojciech Młynarski
Przetrwamy - tekst piosenki

Dopóki zwykłe, proste słowa
nie wynaturzą się żałośnie,
póki pokrętna nowomowa
zakalcem w ustach nie wyrośnie,
dopóki prawdę nazywamy, nieustępliwie ćwicząc wargi,
w mowie Miłosza, w mowie Skargi -
przetrwamy,
przetrwamy,
przetrwamy.

Dopóki chętnych na cokoły
nie ma zbyt wielu kandydatów,
dopóki siada się do stołu,
by łamać chleb, nie - postulaty,
Dopóki z sobą rozmawiamy
z szacunkiem, ciepło szczerze miło,
a nie z bezmyślną, tępą siłą -
przetrwamy,
przetrwamy,
przetrwamy.

Uwierzmy - szarzy i zmęczeni,
że ten nasz trud nie wszystek minie,
a gdy moc naszą dostrzeżemy
tu, w naszym domu i rodzinie,
dopóki obrus rozścielamy,
choćby i było na nim biednie,
to w dni świąteczne i powszednie -
przetrwamy,
przetrwamy,
przetrwamy.

A kiedy każdy z nas uwierzy,
jak wielka siła za nim stoi,
nagle, pewnego dnia dostrzeże
że mniej się boi, mniej się boi
Ten swojski strach to kawał drania,
lecz nim go całkiem pogonimy
sobie życzymy, wam życzymy
przetrwania,
przetrwania,
przetrwania.

Podobno jesteśmy braćmi.

W niedzielę pojechałyśmy we dwie z teściową mojej córki pod PKiN, aby wpłacić pieniądze na szczytny cel, jakim jest zbieranie pieniędzy przez Fundację Jurka Owsiaka na nowoczesny sprzęt do szpitali. Byłyśmy wśród radosnych ludzi i z tą radością wróciłyśmy do domu. I tu wiadomość, jak grom z jasnego nieba. Ciężko ranny został Prezydent Gdańska. Pan Prezydent zaatakowany został  przez młodego i chyba niezrównoważonego psychicznie chłopaka. Chłopak ten dostał się na scenę i zadał kilka ciosów Panu Prezydentowi osiemnastocentymetrowym ostrzem noża. Pan Prezydent nie żyje, a ja zadaje sobie wiele pytań, na które nie znajduję odpowiedzi.

Co się z nami dzieje, że tak chętnie atakujemy się wzajemnie nie przebierając w słowach i oskarżamy w czasie różnych telewizyjnych dyskusji, które oglądane są przez miliony osób. Takie ataki, to wstęp do ataków innych niekoniecznie słownych.

Jestem wciąż jeszcze na emocjonalnej huśtawce. Trudno mi się pozbierać i dojść do równowagi. A co muszą czuć bliscy Zmarłego? Jak po takiej tragedii można dojść do siebie?

Dla mnie jedno jest oczywiste. Należy ludziom pokazywać to, co ich łączy, a nie to, co dzieli. Słyszałam, że w Warszawie i kilku innych miastach będą pogadanki pokazujące młodzieży, jak należy dyskutować i  pokazujące także, że każdy ma prawo do własnych poglądów, ale te własne poglądy nie mogą nie tylko zagrażać innym, ale też ich dyskryminować. To dobrze. Takie pogadanki są potrzebne nie tylko młodzieży, ale przydałyby się także różnym zaciekłym dorosłym dyskutantom.

Czy można się pogodzić?

Dzisiejszy tekst dotyczy nie tylko innych, ale wraca do chwil, kiedy było mi bardzo ciężko i kiedy nadzieja na powrót do pełnej sprawności była bardzo nikła. Do czasów, kiedy o swoją sprawność walczyłam jak lwica broniąca młodych. Mnie się udało. Chodzę normalnie, a nie jak kiedyś po udarze na zewnętrznej stronie stopy. Muszę uważać na słońce, na ślizgawicę, na śnieg. Nie mogę się przeciążać i dźwigać, ale żyję jak każdy zdrowy człowiek z pewnymi ograniczeniami. I jestem szczęśliwa. Pomógł mi świetny specjalista i jestem Mu za to ogromnie wdzięczna. Tyle wstępu.
                                                         

To, co jest....

Dziś mam nastrój nostalgiczny. Pewno to sprawa pogody. Za oknem biało i ślisko, a ja boję się wychodzić nawet na schodki. Pozostaje gotowanie, sprzątanie i komputer, czyli siedzenie w domu. Z jednej strony to dobrze. Można sobie odpocząć, pospać, znaleźć różne informacje w internecie. Z drugiej strony w domu jest bardzo siedzący tryb życia, zbyt mało aktywności fizycznej, a aktywność potrzebna jest dla zdrowia.

Ale już dnia przybywa, czyli wiosna przed nami. 

Pierwszy dzień nowego roku.

Ten tekst jest w obu moich blogach tu i w kobietawbarwachjesieni. Nie dałam rady tylko przenieść grafiki.

Rok 2019.

Życzenia, złożone, toast spełniony, pączki upieczone. No i mamy Nowy Rok. Co on nam przyniesie? Będziemy w rodzinach witać nowych, rodzących się ludzi, będziemy marzyć i starać się najpiękniejsze marzenia zamieniać w rzeczywistość, planować różne działania. Rozkładać je w czasie. Ot codzienne życie zwykłe i niezwykłe jednocześnie.
Patrzę na to swoje życie, stojąc na progu 84 lat. Ogarniam wzrokiem lata minione. Mam poczucie, że wszystko, co przez te lata się zdarzyło, było mi potrzebne do mojego rozwoju wewnętrznego. Człowiek uczy się poprzez doświadczenia i błędy i poprzez ból z tym związany. Wszystko, co jest nowe, rodzi się w bólach. Kształtowanie na nowo człowieka nie jest łatwe, ale jest możliwe i potrzebne, a ja takie kształtowanie przeszłam na psychoterapii, która trwała 10 tygodni w specjalistycznym ośrodku, a później kilka lat na zajęciach indywidualnych.

To, co napisałam wygląda trochę, jak tekst pożegnalny, ale nie taka była moja intencja. Żegnać się jeszcze nie zamierzam. Mam nadzieję, że jeszcze nie nadszedł mój czas. Moja babcia i ciocia dożyły 90 lat, a ja mam dopiero 83. Na ten czas, który mi pozostał, mam plany i w najbliższych dniach zabieram się za ich realizację.
ŻYCIE JEST PIĘKNE W KAŻDYM WIEKU, a my uczymy się rozumieć i akceptować siebie, i swoich bliźnich.

Święta

Zrobiłam wpis i mi uciekł skurczybyk. Piszę drugi raz.

Dziś tylko łóżko.