To są moje pomidory rosnące w ogródku. Sama wyhodowałam sadzonki z nasion. Część tych nasion dostałam od córki, a część kupiłam w Pomidorowej Dolinie. Dziś to już wysokie krzaki, z zielonymi jeszcze owocami. Tych krzaków mam 70 sztuk. Są tu różne gatunki. Pomidory wielkoowocowe i drobne na gałązkach, różowe, czerwone, żółte, czarne, pomarańczowe, ze złotymi paskami. Chodzę przy nich jak kokosz przy pisklakach. Zasiliłam je tylko raz nawozem mineralnym i koniec zasilania czymkolwiek poza gnojówką z pokrzyw. Zresztą gnojówką pokrzywową też będę podlewała tylko od czasu do czasu, bo jest w niej dużo azotu. Tak powiedziała moja Córka, która razem z Zięciem zajmuje się między innymi uprawą pomidorów.
Poza pomidorami ładnie mi rośnie tylko fasolka szparagowa. Reszta to nędza. Ogórki siałam drugi raz i jeszcze ich nie widać na zagonie.
Lato w tym roku jest dla mnie bardzo trudne. Po pierwsze wściekłe upały, które nie pozwalają mi wyjść w ciągu dnia na powietrze, drugie to komary. Toteż siedzę w domu i staram się przesypiać południowe, najgorętsze godziny. Do ogrodu wychodzę bardzo rano (około 5 - 6 godziny) lub przed wieczorem, kiedy trzeba podlać uprawy.
A teraz dla ochłody (bo na lodzie) Nikola Wojtyńska - gwiazda na lodzie/SuperDzieciak.


